Dziewczynka z zapałkami

Ktoś zapalił choinkę, ktoś czary roztoczył,
Ciepły pokój ukazał, ale tylko na niby,
Bo już okno zazdrośnie przymknęło oczy
I odcięła światło zimna tafla szyby.

Złote ognie w niebo uleciały
I nie można nic zacząć od nowa -
Zniknął pokój nie ma już zapałek,
Żeby ślepe okno odczarować.
Nie ma przy czym ogrzać rąk i serca...
Otulona śniegiem jak aksamit
Idzie w jasność po srebrzystych kobiercach
Dziewczynka z zapałkami.


powrót