PŁOMYCZEK nr 20, 1938 rok


Jak dzieci do Pana Prezydenta
wędrowały

Oj zawiała zima drogi
Srebrnym śniegiem, srebrnym puchem,
Wiatr po świecie hula srogi,
Wiatr w szerokim polu dmucha.
Ziemia śpi i śpią obłoki,
Drzemią, rzeki lodem skute,
I nadchodzi wolnym krokiem
Siwobrody miesiąc luty.
              (wchodzi Luty)
Brwi zmarszczone, groźny taki!
Brodą trzęsie, kijem macha
Aż zwierzęta, ludzie ptaki
Pochowały się ze strachu.
Z panem Lutym nie ma żartów-
Nie oszczędzi on nikogo,
Bo pan Luty jest uparty,
Bo pan Luty patrzy srogo.
Co to? Odgłos jakiejś wrzawy
Po zmarzniętym polu leci?...
Patrzcie: droga do Warszawy
Ciągną wielkie tłumy dzieci
              (nadchodzą dzieci)
Posiniały buzie, noski,
W śnieżnych zaspach grzęzną buty,
Biały szron osrebrzył włoski...
Oj, pogada z Wami Luty!
              Luty(groźnie):
Hej, kto idzie?! Czy nie wiecie,
Kogo wyście tu spotkali,
Kumu wyszliście naprzeciw
Tak odwinie i zuchwale?
Czy nie wiecie wy, śmiałkowie,
Że ja was zamrozić mogę?
Wiatr, gdy jedno słówko powiem,
Śniegiem wam zasypie drogę!
Co ja widzę? W rekach kwiaty?
Kwiaty macie? Wonne, żywe,
Gdy ja rządzę całym światem,
Kiedy ziemia wypoczywa!
Zmrożę kwiaty! Zmrożę nóżki!
Nie pomogą ciepłe buty,
Nie pomogą wam kożuszki!...
              Dzieci (wystraszone)
Kto ty jesteś?
              Luty
Luty jestem!
              Dzieci (radośnie)
Luty! Wszak nam niesiesz święto!
Nie rób takiej groźnej miny!
Przecież Pana Prezydenta
Dziś święcimy imieniny!
Przecież myśmy - polskie dzieci!
Dziś idziemy do Warszawy
(Chociaż zima, mróz na świecie)
Nie dla psot i dla zabawy.
Z wyuczeniami nam tak pilno
Poprzez śniegi i bezdroża,
Spod Krokowa, i spod Wilna,
I od Karpat, i od morza.
Oj, nie gniewaj się staruszku
Chcemy uczcić dzień twój pierwszy!...
Zmrozisz kwiaty, to serduszka
Pozostaną nam najszczersze.
Polskiej ziemi Włodarzowi
W darze te serduszka damy
Wraz z piosenka. Niech się dowie,
Jak gorąco go kochamy!
Luty brwi rozchmurzył... słucha...
Oczy dobre ma... Na kwiaty
Już nie krzywi się, nie dmucha
Swym oddechem lodowatym.
              Luty:
Gadaj z tymi smarkaczami!
Tak, to prawda - dzisiaj święto...
Chodźcie, dzieci, idę z wami
Uczcić Pana Prezydenta!
Znikły zaspy i kurzawa,
Słońce świeci... Mróz ucieka...
Patrzą dzieci - już Warszawa!
Już i zamek niedaleko.
A na zamku do swych gości
Dobry Pan wyciąga ręce,
Słucha szczerych słów miłości,
Które rwa się z ust dziecięcych.
              Dzieci:
Witaj Panie Prezydencie!
Swe gorące serca niosą
I składają Ci w prezencie
Dzieci polskich miast i wiosek!
Żyj nam długo! Żyj i pracuj
Ziemi tej na wielka chwałę!
Tego życzą Ci Polacy,
Tego życzy Polska cała!


powrót