Telegraficzne druty

Rozedrgane nerwy
Napięte oczekiwaniem
Na wieść która nie przychodzi.
Śpiewający rytm serca
Zamknięty w słowa
Krótkie i mocne.
Żmije pełznące w noc,
By ugryźć zatrutym żądłem
I pogrążyć w rozpaczy.
Dzwonów żałobne akordy,
Zwiastuny śmierci, pożegnań i rostań...
Krzyk histeryczny, prężny nadzieją,
Błyskawica wśród nocy
I - piorun.
Albo harfa srebrnostrunna,
Cichutko brzęcząca,
Gdy ktoś gra na niej
Pieśń miłości,
Najczulszych życzeń,
Powrotów upragnionych,
Słodkich oczekiwań
I obietnic szczęścia.
Muzyka łez sonaty księżycowej
I uśmiechów z oddali
W jedną melodię stopionych.
I - nagle - w skłębione cielska żmij
O jadowitych żądłach,
W symfonie dźwięków burzliwych
W zerwane struny oniemiałej harfy
Wplotły się zwykłe druty
I niosą zwykłe słowa:
"Wysyłam towar","proszę o pieniądze"
"Interes ubity".


powrót